Charles Xavier w „Loganie”. Najbardziej przejmująca rola Patricka Stewarta w świecie Marvela

Patrick Stewart jako Charles Xavier siedzi na wózku, a Hugh Jackman jako Logan pochyla się nad nim w ciemnej kryjówce.

Charles Xavier (Patrick Stewart) i Logan (Hugh Jackman) w „Logan: Wolverine” (2017), reż. James Mangold, zdjęcia filmowe John Mathieson. Materiał 20th Century Fox. Źródło: 20th Century Studios.

Najbardziej przejmujący Xavier Patricka Stewarta nie kieruje szkołą i nie potrafi zapewnić innym bezpieczeństwa. W „Loganie” Jamesa Mangolda potrzebuje pomocy przy najbardziej zwyczajnych czynnościach, a dawna potęga staje się źródłem lęku. Uważam tę rolę za szczyt jego filmowej pracy dla Marvela, ponieważ aktor pozwala profesorowi stracić kontrolę, nie odbierając mu przy tym człowieczeństwa.

Uwaga: tekst omawia całą fabułę „Logan: Wolverine” (2017), łącznie ze śmiercią bohaterów i zakończeniem.

Po drugiej stronie wielkiej opowieści

„Logan” zaczyna się w świecie, w którym dawne obietnice X-Men już nie chronią bohaterów. Nie ma gwarancji kolejnej wspólnej misji, rezydencji pełnej uczniów ani łatwego dostępu do pomocy. Charles mieszka w kryjówce przy granicy, pod opieką Logana i Calibana. Jego choroba dotyka człowieka, którego umysł był wcześniej najważniejszym narzędziem działania.

Mangold nie traktuje starzenia jako efektu charakteryzacji, który wystarczy zaznaczyć kilkoma trudniejszymi krokami. Zmienia organizację całego życia. Leki, pieniądze, transport i zapewnienie bezpiecznego schronienia przejmują miejsce dawnych strategicznych narad. Stewart musi istnieć w tym świecie bez osłony, jaką dawał wcześniejszy status mistrza.

Nie należy przy tym używać roli jako diagnozy samego aktora. Ekranowy Charles jest odrębną postacią, a sposób pokazania jego choroby wynika z fabuły. Siła występu polega na świadomym budowaniu zachowania: zmianach rytmu, nagłych emocjach, zmęczeniu i chwilach odzyskiwanej jasności.

Uczeń przejmuje obowiązki opiekuna

Na oficjalnym fotosie wykorzystanym nad tekstem Logan pochyla się nad siedzącym Charlesem. Starszy mężczyzna wyciąga ręce w jego stronę; bliskość może oznaczać jednocześnie pomoc i napięcie. Zamiast symetrycznego ustawienia dwóch herosów widzimy relację ludzi zależnych od siebie w niewygodnej, prowizorycznej przestrzeni.

To odwrócenie dobrze znanego układu. Logan nie przychodzi już wyłącznie po wskazówkę, jak poradzić sobie z własnym gniewem. Musi organizować codzienność profesora, pilnować leczenia i przewidywać niebezpieczeństwo. W jego trosce mieszczą się czułość, znużenie i pretensje. Film nie wymaga, żeby opiekun był cierpliwy w każdej sekundzie, aby uznać, że naprawdę mu zależy.

Stewart odpowiada na to równie niejednoznacznie. Charles bywa wdzięczny, ale potrafi też ranić. Domaga się uznania własnego zdania, choć jego ocena sytuacji nie zawsze jest wiarygodna. Aktor nie próbuje uczynić go łatwym do kochania. Sprawia, że nie przestajemy widzieć w nim osoby, nawet gdy kontakt z nią wymaga wysiłku.

Umysł, który nie zapewnia już schronienia

Napady Charlesa zamieniają moc w zagrożenie dla otoczenia. Scena w hotelu daje temu fizyczną formę: zastygli ludzie, napięcie i desperacka próba dotarcia do chorego. Profesor nie staje się przez to świadomym przeciwnikiem. Właśnie brak kontroli odróżnia ten dramat od kolejnej historii o złym telepacie.

Wspomnienie tragedii w Westchester wzmacnia poczucie winy. Film nie pokazuje pełnego przebiegu incydentu ani kompletnej listy ofiar, więc nie trzeba ich dopowiadać. Wystarczy to, co dociera do bohaterów: człowiek, który stworzył schronienie dla mutantów, mógł stać się przyczyną ich cierpienia. Dawna misja nie chroni go przed ciężarem tej świadomości.

Podobne pytanie o relację między mocą a zagrożeniem pojawia się w odrębnym MCU przy Bruce’ie Bannerze. „Logan” umieszcza je jednak w szczególnie intymnej sytuacji opieki. Nie chodzi o prosty wybór między aktywacją zdolności a ich wyłączeniem, ale o życie z ograniczeniami, których bohater nie potrafi sam usunąć.

Laura pozwala wrócić nauczycielowi

Pojawienie się Laury budzi w Charlesie coś więcej niż zainteresowanie nową misją. Widzi dziecko potrzebujące pomocy i potrafi wyobrazić sobie jego przyszłość. Logan skupia się na zagrożeniu i praktycznych kosztach podróży; profesor próbuje przypomnieć mu, że ochrona kogoś może jeszcze mieć sens.

Stewart gra te momenty bez przywracania bohaterowi dawnej wszechmocy. Charles nadal jest chory i nadal wymaga opieki. Powrót do roli nauczyciela nie oznacza cudownego wyzdrowienia. Oznacza, że człowiek może zachować wartościową relację z innymi również po utracie niezależności.

Właśnie dlatego kolacja u Munsonów ma taką wagę. Profesor dostaje chwilę zwyczajnej gościnności: stół, rozmowę, rodzinę, odpoczynek od ucieczki. W jego ożywieniu słychać tęsknotę za życiem, które nie sprowadza się do przetrwania. Aktor nie potrzebuje wielkiej przemowy, żeby widz zrozumiał, jak wiele ta chwila znaczy.

Pożegnanie bez pomnikowego gestu

Śmierć Charlesa jest okrutna również dlatego, że początkowo rozpoznaje w napastniku Logana. W rzeczywistości atakuje go X-24. To nie zdrada opiekuna, choć emocjonalne doświadczenie profesora przez moment ma taki kształt. Rozróżnienie jest ważne: film nie unieważnia więzi zbudowanej przez bohaterów.

Po jego odejściu nie dostajemy triumfalnego potwierdzenia, że wszystko było częścią planu. Zostają żałoba, niedopowiedziane zdania i człowiek, który nie umie łatwo nazwać własnej straty. Wieloletnia relacja Stewarta z Hugh Jackmanem pracuje tu na rzecz scen znacznie skromniejszych niż finałowa bitwa.

Historie o osobach obciążonych przeszłością, takich jak Bucky Barnes w MCU, również przypominają, że człowiek nie kończy się na tym, co zrobiła z nim przemoc. Xavier „Logana” dopowiada do tego potrzebę troski. Patrick Stewart pozwolił zobaczyć wielkiego bohatera jako kogoś, kto ma prawo jej potrzebować. Dlatego to pożegnanie pozostaje tak bolesne.